Jak wyjechalam.....
To dluga historia. Bylam w Polsce bezrobotna przez jakis czas. Ja, z
licencjatem z bankowosci, z doswiadczeniem w banku. Jednak nie moglam
znalezc pracy. Powoli dotarlo ze musze gdzies wyjechac, bo tu nie mam
szans. To, ze akurat do Irlandii - to czysty przypadek, ale nie zaluje.
Przypadkiem dowiedzialam sie ze organizacja irlandzka Failte Ireland
organizuje 3-miesieczny kurs hotelarski w Polsce. Warunkiem przyjecia
byla znajomosc jezyka angielskiego, jako caly kurs odbywal po
angielsku, oraz przejcie rozmowy kwalifikacyjnej. Przeszlam, dostalam
sie. Ukonczylam kurs, ktory gwarantowal wyjazd do Irlandii i roczny
kontrakt w jednym z 5 lub 4 gwiazdkowych hoteli.
Wiec wyjechalam, pelna obaw. Nie bylam pewna jezyka, nie wiedzialam jacy sa ci ludzie, co mnie tam moze spotkac.
Na poczatku ciezko bylo sie przyzwyczaic. Inny klimat, inne jedzenie, 2
tysiace kilomertow od domu. Ale po jakims czasie spodobalo mi sie.
Jednak caly czas liczylam sie z tym ze moze za jakies dwa lata wroce do
Polski. To byl wciaz moj kraj....
Pol roku w Irlandii i wszystko sie zmienilo. Poznalam chlopaka, irlandczyka. Zamieszkalismy razem. I tak juz od 3 lat :)
Jak tu przyjechalam, nie bylo zbyt wielu Polakow. Minelo pol roku i
zaczely pojawiac sie ich tysiace. Powiem szczerze, ze denerwowalo mnie
to strasznie; jak szlam ulica i tylko polski jezyk slyszalam. Dlaczego?
Dlatego ze zaczelam zapominac jak to jest mieszkac w Polsce w slyszec
wokol polski jezyk. Nie moglam miec jednak nikomu za zle ze przyjechal
do irlandii; ludzie uciekli tak jak ja od tego bezrobocia i
beznadzieii. Z czasem wiec zaczelam ignorowac to ze otacza mnie jezyk
polski w obcym kraju. Nie szukam tez kontaktu specjalnie z Polakami.
Owszem, przyznaje sie ze jestem Polka, bo jestem. Jak juz poznam kogos
to moge porozmawiac. Ale nie szukam tu polskich przyjaciol. Dlaczego?
Dlatego, ze mialam juz tu polskich przyjaciol (przynajmniej myslalam ze
nimi sa). Okazali sie zawistni. Po jakims czasie dowiedzialam sie, ze
za moimi plecami oczerniaja mnie, snuja dziwne historie. I dlaczego?
Dlatego, ze jestem zwiazana z Irlandczykiem. Opowiadali niestworzone
rzeczy, ze dla pieniedzy i nie wiadomo czego jeszcze.
Pracuje w jednym z najwiekszych irlandzkich bankow (tu mnie przyjeli, w
ojczystym kraju nie chcieli), zarabiam niezle. Nie potrzebuje wizy,
zeby tu byc.
Wiec po co te gadanie?
Czy planuje powrot do Polski? Czasem bym chciala, ale to nie przez
szanse jaka moze mi dac kraj. Po prostu sentyment. Zostawilam tam
przyjaciol (prawdziwych przyjaciol), rodzine.
BJ