Postanowiliśmy o zamieszczeniu w naszym menu poradnika dla Polskiego
pacjenta, który zmierza sie z Irlandzkim systemem służby zdrowia, gdyż
coraz częściej nasi rodacy stają się pacjentami i mają spore problemy
jeśli ten kontakt jest czymś więcej niż krótką wizytą na
Accident&Emergency (A&E - oddział ratunkowy) czy też wizytą u
GP (General Practitioner - lekarz rodzinny), chociaż i te niektórym
sparwiają wiele problemu ze względu na brak wystarczającej znajomości
języka angielskiego.
Niektórzy próbują sobie radzić szukając drogi na skróty, tzn. szukają
poprostu specjalisty, do którego można by się bezpośrednio udać,
najlepiej Polaka, ale niestety, te utarte w Polsce scieżki
niekoniecznie zdają egzamin tutaj z wielu przyczyn, o których też w
niniejszym artykule wspomnę.
Chciałbym tutaj wyraźnie zaznaczyć, że artykuł ten opieram na własnych
dotychczasowych doświadczeniach, czyli półtorarocznej pracy: 6 mcy na
Accident&Emergency oraz już prawie rok na anestezjologii. Biorąc
więc pod uwagę moje obecne realia bloku operacyjnego niewiele mam
obecnie okazji aby śledzić drogę pacjenta od samego początku w innym
kierunku niż sala operacyjna.
Irlandzki system służby zdrowia opiera sie na GP czyli jak już
wspomniałem General Practitioner, po polsku poprostu lekarz rodzinny.
Każdy powinien sobie takiego lekarza w swojej okolicy namierzyć i
spróbować się do niego zapisać Jeśli posiadacie tzw. karty socjalne, to
niestety ten wybór jest troszeczkę mniejszy, ale zawsze możliwy. Lekarz
rodzinny prowadzi dość szeroko zakrojoną praktykę, włącznie z małą
chirurgią, prowadzi ciąże, a w momentach kiedy uzna to za stosowne
wysyła pacjenta do specjalisty osobiście, bądź przez sekretarkę,
umawiając go na wizytę w szpitalu. Pacjent z reguły dostaje do ręki
list i z tym listem udaje się na tąże wizytę w wyznaczonym przez GP i
szpital terminie. Czasami czas oczekiwania jest bardzo długi, nawet do
6 mcy. GP za wizytę pobiera okolo €60. Jeśli idziemy z listem od niego
gdziekolwiek to opłaty się już ponownie nie pobiera.
Jeśli takiego lekarza Państwo nie macie, to w sytuacjach wymagających
kontaktu z lekarzem pozostaje Wam udać się na oddział ratunkowy, czyli
A&E najbliższego szpitala. Tam niestety trzeba odstać w kolejce,
zapłacić €60. Najpierw Wasz stan zdrowia oceni pielęgniarka specjalnie
wyszkolona, która zakwalifikuje Was na podstawie zgłaszanych objawów do
jednej z 4 kategorii co będzie rzutowalo na to w jakiej kolejności
będziecie przyjęci przez lekarza. Jest to australisjki system tzw.
"triage". Lekarz na A&E, po wykonaniu niezbędnych badań (raczej sa
oszczędni w ich zlecaniu) decyduje czy pacjent kwalifikuje sie do
przyjęcia do szpitala, do odesłania do specjalisty czy też do domu z
odpowiednimi zaleceniami lub receptami i z ewentualną późniejszą
kontrolą u GP. Tu możliwe są różne ścieżki. Z reguły zawsze lekarz
wyjaśnia pacjentowi co i kiedy ma zrobić i gdzie się udać czy też
czekać w domu na telefon z przychodni specjalistycznej z terminem
wizyty. Trochę to skomplikowane, ale każdy pacjent jest traktowany
indywidualnie w zależności od potrzeb. Dla osób nie znających jezyka
angielskiego proponuje by wzięli ze sobą kogoś kto angielski zna.
Niektóre szpitale, w poważniejszych przypadkach wzywają tłumacza, ale o
ile w Dublinie nie ma z tym problemu o tyle w małej miejscowości może
być to problem. Ważne jest też to by przygotować sobie na kartce
spisane objawy, które Państwa chorobie towarzyszą. Osoby, ktore mają
już jakąś przeszłość chorobową ważne aby miały swoją dokumentacje
medyczna z Polski, najlepiej przetłumaczoną na jezyk angielski. Zawsze,
jeśli sytuacja tego wymaga, można wybrac numer 999 i poprosić o
połączenie z ambulance service. Karetki zawożą pacjentów na A&E
odpowiedniego szpitala.
Warto w tym miejscu nadmienić, że przy przyjęciu do szpitala, jeśli nie
maja Państwo karty socjalnej lub prywatnego ubezpieczenia, musicie sie
liczyć z wydatkiem do €600 (suma liczona w skali roku). Dopiero to co
powyżej pokrywa ubezpieczenie społeczne, to które gwarantuje Wam
państwo, pod warunkiem, że jesteście zatrudnieni legalnie w Irlandii.
Nie podlegają tym regułą formularze E111. Co do szczegułów tychże
rozliczeń pytajcie sie w Polskim NFZ, pamietając, że są one ważne dość
krótko.
Z wielu powodów polecam więc wszystkim prywatne ubezpieczenie w jednej
z kilku firm działających na terenie Republiki Irlandii czyli VHI, BUPA
czy VIVAS. Każda z tych firm ma informacje na stronie internetowej.
Idąc do Centrum Informacji Polskiej na Gardiner Street, też informacje
na ten temat Państwo otrzymacie. Radzę sprawdzać jednak wszystkie
oferty, a zwłaszcza pytać w firmach dla których pracujecie, ponieważ
mają one z reguły o wiele lepiej wynegocjowane warunki ubezpieczenia,
czyli taniej, szerzej, pakiety rodzinne i brak np karencji w przypadku
ciąży co jest czasami bardzo ważne. Sam takie ubezpieczenie sobie
wykupiłem mimo, że jestem lekarzem. Płace €44 miesięcznie i mogę się
leczyć rownież w szpitalach prywatnych co jest bardzo ważne z punktu
widzenia kolejek oczekujących na miejsca w szpitalach publicznych.
Jeśli zaś chodzi o drogę na skróty to krótko. Jest dość kosztowna jeśli
nie ma się prywatnego ubezpieczenia. Wizyta u specjalisty czyli
konsultanta bez żadnego listu od GP czy z A&E to często €300!
Dzwonią do mnie czasami znajomi pytając czy nie znam chirurga Polaka,
czy też ginekologa. Tu odpowiadam: koledzy, którzy obecnie przyjechali
do Irlandii to specjaliści w trakcie kształcenia. Nie mają prywatnych
gabinetów i przyjmują w szpitalach publicznych. Scieżka do nich jest
wiec tylko przez A&E i GP. Na tejże stronie będziemy unikać
tworzenia list z nazwiskami i szpitalami, ponieważ Irlandzki system
kształcenia wymusza na młodych lekarzach zmianę pracy średnio co 6 mcy,
nie nadążylibyśmy więc z uaktualnianiem bazy danych, która na niewiele
i tak by sie zdała, bo o tym czy Państwo traficie do danego specjalisty
decyduje lekarz GP lub A&E,a oni raczej starają się sami
zaopatrywać i leczyć proste schorzenia. Ci lekarze, którzy mają własne
praktyki będą przez nas zachęcani do udostępniania swoich namiarów na
tejże stronie, ale przez najbliższe kilka lat, dopuki nie wykształcą
sią tutaj wśród nas konsultanci, nie będzie ich wielu. Myślę, że
chętnie będą sią ogłaszać stomatolodzy i ci, którzy działają jako GP.
W wielkim skrócie to tyle jeśli chodzi o fundamenty irlandzkiego
systemy slużby zdrowia. Jest on troszkę mniej formalny niż polski,
gdzie funkconuje wiele druków, skierowan itd. Ostatnio wiele debatuje
sie nad jego rozwojem. Minister zdrowia Pani Mary Harney ma wiele
ciekawych pomysłow, lobby konsultantów jest jednak dość konserwatywne,a
związki zawodowe czyli IMO skutecznie broni ich racji. W Irlandii, w
odróżnieniu od Polski pielęgniarki mają ogromne prawa i są zupełnie
niezależne od lekarzy, mają swoich zwierzchników i kierują się
procedurami. Jeśli lekarz wykracza poza procedury to bardzo często
odmawiają jej wykonania. W Irlandii nie ma oddziałów specjalistycznych
jak w Polskich szpitalach z ordynatorami i całym "dworem". System
konsultancki to tzw "teamy" konsultant danej specjalności plus szkolący
się młodsi lekarze, którzy nie pozostają z nim dlużej niż rok, gdyż idą
dalej szkolić się u kolejnego. Dany "team" ma więc często pacjentów
rozrzuconych po rożnych oddziałach szpitalnych. Przyjęcia do szpitala
są organizowane przez zupełnie niezależna od konsultantow jednostkę w
administarcji, która kieruje sie swoimi wytycznymi i procedurami.
Konsultanci i ich "teamy" zgłaszają jedynie pacjenta do kolejki. Tylko
tryb ostrodyżurowy przyspiesza przyjęcie lub posiadanie prywatnego
ubezpiecznią, gdyż większość szpitali, także tych publicznych dysponuje
oddziałami prywatnymi.
Ma ten system swoje plusy i minusy oczywiście. Wiele by o tym
dyskutowac. Mam nadzieję, że przybliżyłem Państwu nieco jego
funkcjonowanie. Czekam na ewentualne uwagi, zwłaszcza od moich kolegow
lekarzy, gdyż jak wspomniałem na początku, moja wiedza jest dość
wycinkowa.
Paweł Choroszczak